i tu zaczely sie problemy... auto zaczelo zwalniac, szarpac, zredukowalem z 5tki do 3ki i but, auto szarpalo i powoli przyspieszalo, dopiero kolo 4tys zaczelo wciskac w fotel. no ale ok, jade dalej, troche szarpie ale jedzie... zajechalem na stacje po gaz, auto ledwo odpalilem, przelaczylem na gaz i bez problemow dojechalem do domu. dzis probowalem odpalic auto na benzynie - niestety bez skutku... kreci rozrusznik i nic wiecej... no wiec pomyslalem ze to cos z ukladem paliwowym (na gazie dobrze chodzi). zabralem sie za bak... pompa chodzi dobrze, nie przerywa. w baku w 10litrach benzyny mialem 1litr wody wydaje mi sie ze wtryski są zawalone brudem lub/i wodą i przez to auto podczas jazdy szarpalo, nie przyyspieszalo. dodam ze od pewnego czasu moje auto roznie chodzilo na benzynie, raz jak szalone rwalo do przodu, a czasami szarpało. gdyby to byl uklad dolotowy lub zapłonowy to na gazie by nie chodzil, prawda? a na gazie chodzi dobrze. nie jestem mechanikiem i swoją teorie obstawiam jedynie na przypuszczeniach.
co o tym myslicie?
