Poltora roku temu kupilem moje m20b20 z gazem. silniczek chodzil idealnie zarowno na Pb jak i LPG. do czasu...
dwa tygodnie temu w czasie jazdy skonczyl mi sie gaz i dosc mocno strzelil. po przelaczeniu na benzyne silnik nie mogl wkrecic sie na obroty, przerywal i gasl, ale jakos dokulalem sie do domu. z tego co czytalem na forum musiala to byc przeplywka i powinna chodzic na gazie.
na drugi dzien zatankowalem gaz, ale wogole nie trzymal wolnych obrotow, gasl. na bezynie mocno falowal i sie dusil. po przejechaniu kilku kilometrow na LPG byl kolejny wystrzal, po ktorym o dziwo wszystko bylo OK i na Pb i na gazie.
Niestety w kolejnych dniach bylo coraz gorzej... wystrzaly byly coraz czestsze... mam zalozony antywybuch, wiec czasami spada guma, czasami nie. rozebralem caly dolot powietrza, wyczyscilem krokowca, ogladalem przeplywke, nic sie w niej nie obluzowalo, klapki chodzo lekko, wydaje sie byc ok. swiece, przewody, kopulka, palec sa roczne.
Obecnie objawy sa takie:
- zapala normalnie na Pb i LPG
- na Pb chodzi dosc rowno, lecz przy wduszeniu pedalu gazu dusi sie ciezko jest ruszyc, natomiast gdy zlapie obroty idze do przodu; z rury leci strszny smrod benzyny jakby nie przepalala wszystkiego, na analizotorze spalin wyszla masakra, facet powiedzial, ze syrenka mniej kopcila...
- na LPG samochod chodzi rowno i nie przerywa, niestety gdy sie nagrzeje zaczyna strzelac, praktycznie przy kazdym mocniejszym wduszeniu gazu.
Od czego zaczac? znajomy mowi, ze mam wymienic sonde lambda, poniewaz wedlug miernika nie dziala poprawnie...
nie chcialbym wydawac kasy na cos co nie potrzebne...
Z gory dzieki za wyczerpujace odpowiedzi.
