sprawa wygląda tak:
e30 coupe, m43b16, lpg (parownik na kielichu tak nisko jak się dało, przy kolektorze wydechowym).
Po swapie słabo grzało w środku, wymieniłem termostat, nie pomogło, okazało się, że jestem pierdołą i zamieniłem węże nagrzewnicy- bez komentarza
Jest lepiej, ale d*py nie urywa. Przy obecnej temp. otoczenia ~0*C auto po trasie (80/100 km/h) do pionu grzeje się około 10/12km!?
Próbowałem odpowietrzać na sto sposobów na zimnym gniotłem węże, na rozgrzanym, na wzniesieniu, na obrotach, na zimnym ogrzewaniu, na ciepłym i w ogóle, ojej! I dalej to samo
Wiem, ze lpg, strata ciepła itd, ale węże wodne są wpięte tuż przed nagrzewnicą i są GORĄCE!
Już sam nie wiem, może mam jakieś schizy z tym grzaniem, ale kiedyś waliło gorą mało kratek nie topiło i można było bez kurtki w mróz jeździć.
Dziś jeszcze walczyłem z tym odpowietrzeniem i zauważyłem rzecz, która mnie dziwi.
Zimny silnik, auto zgaszone. Ściskam wąż od termostatu, a w górnym wężu robi się ciśnienie i widzę jak pulsuje. Teraz w drugą stronę- ściskam górny wąż i widzę, że ten od termostatu również pulsuje!
To jest normalne, czy nowy termostat się zaciął i jest cały czas otwarty?
Pozdrawiam i dzięki za odpowiedzi.

