Wyjeżdzałem dzisiaj z pod bloku i jakiś kutas seatem zatrzymał się w miejscu i zaczął cofać. Zatrzymałem auto w miejscu i dałem gazu, po czym usłyszałem strzał i nie chce mi teraz odpalić.
Posprawdzałem przewody, nie widzę nigdzie pęknięcia, ani nigdzie (chyba) się nie zsunął żaden przewód, co prawda sprawdzałem w nocy. Nie wiem co się z nim dzieje. Jak obroty zejdą poniżej 2tysi to gaśnie, słychać metaliczny podźwięk jak pracuje, nie potrafie się z tym uporać...
Panowie jesteście w stanie mi jakoś pomóc?
Jeśli ktoś jest z Warszawy i wyrazi chęć pomocy na miejscu zobowiązuje się do jakieś flaszki, lub zapłace, oby mi go ktoś odpalił...
.
czas dopieszczania
!!!