Po dość długiej trasie (około 1000km) z pięcioma osobami + bagaże zaczęły mnie dochodzić dziwne dźwięki. Dźwięk ewidentnie kojarzy mi się z dziurawym tłumikiem w maluchu
Znajomy mechanik twierdzi, że mam gdzieś dziurawy tłumik w okolicy skrzyni biegów. Jednak nie do końca się z nim zgadzam. Ja bym obstawiał nieszczelność na połączeniu głowica-kolektor ma jednym z garów (wygląda jakby była na nim sadza).
Teorię dziury w rurze nie akceptuję bo przy sześciu garach i turbinie z dziury dmuchało by w miarę jednostajnym strumieniem (dźwięk ciągły, a nie impulsowy) i niezależnie od obciążenia silnika.
Pojawia się pytanie jak to sprawdzić? zaznaczam, że na "luzie" silnik mogę kręcić do odcinki i jest cisza, na jedynce dźwięk jest ledwo słyszalny. Natomiast przyspieszając na dwójce słychać go bardzo mocno (wystarczy lekko popuścić gazu i znów jest ciszej). Zgóry dziękuję za podpowiedzi.
edit:
przyszło mi coś do głowy.... może wydmuchało mi uszczelkę pod głowica i spaliny walą w układ chłodzenia? po pracy zobaczę kolor płynu. Domyślam sie, że jeżeli jest brudny to będzie do roboty uszczelka (mam nadzieję, że nie blok/głowica).
to wkoncu ja wuzucilem i mam spokoj
Później kilka innych podobnych rzeczy wyczytałem i już totalnie zgłupiałem.

